• Pępek Świata

    Środek lata, z nieba skwar, a w tym wszystkim nasza trójka na motocyklach. Dotarliśmy na tak głęboką prowincję Rumunii, że renomowane nawigacje się pogubiły. Mikroskopijna wieś z pokaźną grupą Cyganów, skrzętnie się skryła w cieniu parkowych drzew. Szybko zostaliśmy otoczeni przez tubylczą młodzież. Postanowiliśmy zasięgnąć języka – niestety, po romsku nikt z nas nie potrafił…– Dojczland? – zapytał młodzieniec z pomalowanymi na biało włosami, co bardzo kontrastowało z jego śniadą cerą. Wskazał przy tym na nasze tabliczki rejestracyjne.– Poland – odpowiedziałem.– Holand?– No, Poland.Na młodzieńczych twarzach zarysowała się konsternacja. Nawet leżący pod rozłożystym drzewem Stary Cygan, zerknął w naszą stronę spod opuszczonego na nos kapelusza. Próbowałem naprowadzić:– Walesa?Nic.– Jan Papa…

  • Przygodna Znajomość

    Zdarzyło mi się niedawno spotkać pewną panią w podróży. Nie była to znajomość typowo podróżnicza – bardziej postojowa, bo zadzierzgnięta w barze popularnej stacji paliw. Przy kawie w papierowym kubku, przegryzanej orzechowo-słodkim batonikiem, poszła mniej więcej taka rozmowa:– Nie dość, że teraz kawa byle jaka, to jeszcze w papierze podają… – zaczęła pani. – A batonik, dobry?– Nie zastanawiałem się – odpowiedziałem. – Bardziej dla energii go jem, niż dla smaku.– Bo wie pan, teraz to nic nie jest takie samo…– Ale to chyba normalne?– A skąd! Proszę pana, niedawno kupiłam w sklepie, nie na bazarze, legalną płytę ulubionego zespołu i wie pan co?– Słucham?– Po paru dniach piosenki zaczęły…

  • Stosunek Przykry

    Trasa, trasa, trasa! Koncerty, bajery i szmal! Plakaty poszły w świat, umowy podpisane, repertuar gotowy – nic, tylko ruszać w ślad za wspomnianymi plakatami – nie byle jakimi, bo w obcych językach; poza naszymi nazwiskami (nie zawsze brzmiącymi z polska), tylko nazwy miejscowości dźwięczały swojsko, bo szlak wiódł przez małe i jeszcze mniejsze miejscowości Polski północno-wschodniej.Coitus Abruptus – bo tak nazywał się nasz program, ściągał zainteresowanych, ciekawskich, a najczęściej znudzonych mieszkańców prowincji. Wszystko szło jak po maśle: po każdym występie wypłata, zakrapiana kolacja i długa noc w powiatowym hoteliku. Do czasu…– Panowie… – nieśmiało zaczęła kierowniczka wiejskiej świetlicy. – Ja wam umowy podpiszę i pieniądze dostaniecie, ale na koncert nikt…

  • Startujemy

    Nowa strona – ale ze starą treścią… No, niezupełnie… Do powstania tej wersji zmobilizowała mnie płyta „Ostatnia Przesiadka”. Płyta niby nowa, ale dwie trzecie to stare kawałki… Może nie najlepsze (jak to ocenić?), za to najważniejsze. Z każdym wiąże się konkretna opowieść, zdarzenie, historia – ale takie rzeczy, opowieści, tylko na koncercie, na żywo… Za to pozostała część – to utwory nówki, lub prawie nówki, często napisane specjalnie na tę okazję, dla konkretnych osób. Nagraliśmy ją (płytę) we trzech: oprócz mnie zagrał Robert Bielak (skrzypce), oraz Michał Dreger (akordeon i trąbka). W tym składzie po raz ostatni graliśmy dwadzieścia jeden lat temu. Teraz nagraliśmy płytę – na odległość. Pandemiczny czas…